środa, 26 sierpnia 2026

Stary Kraków, czyli kilka turystycznych ujęć

 

Pierwszy raz odwiedziłam Kraków mając zaledwie pięć lat. Z tamtej wycieczki pamiętam niewiele, oprócz tego, że z dworca na ulicę Krowoderską niby nie było daleko, ale jednak po ciemku szło się średnio. Kraków nie był tak rozświetlony jak Wrocław, który znałam. Wydawał mi się ciemny i pustawy. Cóż... tego roku zdecydowanie pustawy nie był. Obecnie do Krakowa przybywa tak ogromna rzesza turystów, że zwiedzanie jest po prostu trudne. Do każdego zabytku, do każdego znanego zakątka Krakowa ustawiają się tłumy zainteresowanych i to naprawdę cud, gdy uda się ustrzelić jakąkolwiek fotkę bez przypadkowych osób.

Poniżej zamieszczam kilka tegorocznych zdjęć "turystycznych". Będzie Barbakan i Brama Floriańska, kawałek znanego mostu (zapomniałam nazwy...) i Wawelu, jakiś kościół, trochę Wisły, Sukiennice, wieża ratuszowa, część starego browaru i inne.

Zapraszam do obejrzenia krótkiej fotorelacji z Krakowa.


Ściskam i pozdrawiam

Sil



























fot. Silentia


wtorek, 25 sierpnia 2026

Kopiec Kraka (Krakusa)

 

O dzisiejszej mini fotorelacji nie mam zbyt wiele do napisania. Krakowianka, która zabrała mnie w tamte okolice, nie znała dobrze historii tego miejsca, a to, co wiadomo oficjalnie, można przeczytać po prostu w Wikipedii czy innym źródle internetowym. To, czego się dowiedziałam od miejscowych, to fakt, że jest to ulubione miejsce obserwacyjne Krakusów do oglądania zaćmienia słońca, nocy perseidów czy fajerwerków. Z Kopca Kraka, zwanego również Kopcem Krakusa, widać ponadto piękną panoramę Krakowa, dawne kamieniołomy i to, jak samoloty podchodzą do lądowania na pobliskich Balicach. 

Choć Kopiec Kraka był już naprawiany, obecnie nie jest najlepiej utrzymany. Powiedziałabym, że wygląda na rozdeptany przez tłumy. Wokół jest jednak sporo zieleni, więc całość prezentuje się ciekawie. 

Na szesnasto metrowy szczyt można dostać się drogą "na około" lub nieco zniszczonymi schodami. Można minąć zdziczałe jabłonie, które w połowie sierpnia dawały przyjemny, jabłkowy aromat dodając uroku spacerowi.


Poniżej kilka ujęć okolic Kopca.


Ściskam i pozdrawiam

Sil






fot. Silentia


poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Zakrzówek, czyli niecodzienny urok dawnych kamieniołomów


W 1992 roku w Krakowie zalano dawne kamieniołomy wapienne, jednak patrząc na urokliwy zalew o przepięknej, krystalicznie czystej wodzie otoczony plażą, skałami i parkiem, ma się wrażenie, że na chwilę znalazło się na jakiejś egzotycznej wyspie. Krakowiacy nazywają to miejsce "Polską Chorwacją" i nie mylą się, gdyż tak własnie wyobrażam sobie chorwackie wody. Zalew Zakrzówek otoczony jest urokliwym, pofałdowanym parkiem, którego linia jest jednak lekko niebezpieczna, gdyż kończy się  ostrym zboczem. W parku znajdują się piękne zakątki, punkty widokowe, huśtawki, jama Twardowskiego i skrzyneczka do zrobienia pamiątkowej pieczątki. Można odpocząć w wyznaczonych miejscach, z dala od Krakowskie zgiełku, choć na samym kąpielisku bywa tłoczno. Zapraszam na kilka zdjęć z okolicy Zakrzówka.


Ściskam i pozdrawiam

Silentia












fot. Silentia


niedziela, 23 sierpnia 2026

Gorczański Park Narodowy, krótkie wspomnienie dzieciństwa

 

Z nieznanego mi powodu Gorce nie należą do specjalnie popularnego turystycznie miejsca w naszym pięknym kraju. Sama poznałam je przez przypadek na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy jako dziecko pojechałam na nieplanowane wakacje z rodziną siostry mojej mamy. W Gorcach zakochałam się niemal od pierwszego wejrzenia i nie ukrywam, że moją miłość zdobyły przede wszystkim niezliczone ilości strumyków i strumieni górskich, które były niemal wszędzie a w krystalicznej, lodowato zimnej wodzie brodziłam równie często co chadzałam na spacery z rodziną. 

Jednym z najfajniejszych miejsc w Gorcach wydawała mi się wieś Koninki, która formalnie jest częścią nieco większej struktury - Poręby Wielkiej. To miejsce, spokojne i zapomniane przez ludzi, mieści w sobie wejście do Gorczańskiego Parku Narodowego (bilet normalny 10 zł, bilet ulgowy 5 zł), Kolej Linową na górę Tobołów (akurat nie była czynna, gdy zawitałam w tym roku do Koninek, więc nie mogłam sprawdzić, jak wjeżdża się nią obecnie ;)), trasę do Orkanówki oraz na Turbacz i do schroniska Stare Wierchy. Wszystko to jest mi doskonale znane z dzieciństwa, ale niestety jedyne, czego byłam w stanie obecnie dosięgnąć to kawałek trasy przez Park Narodowy. Mimo to wycieczka była dla mnie czystą przyjemnością i niemałą podróżą sentymentalną do początku lat dziewięćdziesiątych, którą odbędę pewnie jeszcze nie jeden raz w przyszłości.


Przedstawiam krótką i zieloną fotorelację :)


Ściskam i pozdrawiam

Sil

















fot. Silentia



Najpopularniejsze posty :)