wtorek, 15 września 2026

Zaczęłam wczoraj pisać post...

 

    Jak wspomniałam w tytule, zaczęłam wczoraj pisać post. Miał być refleksją, jak i ten, chociaż nie jestem już pewna na jaki temat. Chyba coś o przyrodzie, gdyż przygotowałam sobie kilka jesiennych zdjęć, którymi - jak sądzę - miałam go ozdobić. Nie zawsze, gdy piszę post dodaję zdjęcie dla zilustrowania treści, czasem wybieram po prostu jakieś miłe dla oka, dla ozdoby. A wiecie dlaczego? Parę lat temu przeczytałam w jakimś poradniku pisania tekstów na media społecznościowe, że czytelnicy ogólnie wolą, gdy teksty w Internecie są wzbogacane o fotografię. Ciekawe, prawda? Z drugiej strony, sama również czasem najpierw zwracam uwagę na zdjęcie a dopiero później czytam tytuł artykułu. Może taka już nasza natura.

    Dziś to nie jest ten sam, ani nawet podobny tekst, który napisałabym wczoraj. Dziś zainspirowała mnie pewna historia, która mi się przyśniła. 

    Myślałam niedawno, a nawet rozmawiałam z kimś o tym, jak zaczęła się historia mojego blogowania. Pisywałam wówczas opowiadania typu fan fiction i na bieżąco wrzucałam kolejne rozdziały na swój blog. Tamten nieistniejący już blog szybko stał się bardzo popularny do tego stopnia, że któregoś razu jeden z moich postów był reklamowany na głównej stronie Onetu. Zastanawiałam się wówczas, jak to się stało, przecież nie byłam nikim znanym, nie wykupiła też reklamy, ale prawdopodobnie po prostu mieli w Onecie jakiś algorytm, który wrzucał na główną stronę fragment bloga czytany najchętniej w danej chwili. Nie wiem tego na pewno. Tak tylko zgaduję. Wracając do tematu, rozmyślałam o tamtym moim starym blogu prowadzonym pod starym pseudonimem i zastanawiało mnie, jak to jest, że tak wiele osób czeka aż napiszę i wrzucę na bloga kolejny rozdział danej historii? Moja blogowa twórczość nie była jakaś przemyślana, nie była nawet wysokich lotów. Stwarzałam w głowie opowieść, zapisywałam ją po fragmencie i publikowałam. Tylko tyle. Czasami w trakcie pisania zmieniałam fabułę, dodawałam bohaterów, skracałam lub przebudowywałam wątki. W każdym razie bardzo rzadko zdarzało się, że historia była gotowa, zanim zaczęłam ją publikować. Najczęściej miałam napisane jakieś dziesięć procent... A jednak tamta forma sprawdzała się i ludzie czekali, aby poczytać co dalej, ja sama zaś czekałam, aby usiąść na chwilę wieczorem do komputera i napisać kolejny fragment. To były całkiem miłe chwile.

    Zbliża się kalendarzowa jesień a co za tym idzie, wkrótce wieczory staną się długie i ponure. Przyszło mi do głowy, że chociaż w ciągu dnia nie ma najmniejszych szans, żebym zajęła się pisaniem podobnym do tego sprzed piętnastu lat, to mam dokładnie na to ochotę. Chciałabym tej jesieni przenieść się na chwilę w czasie i wieczorami spontanicznie tworzyć fragment po fragmencie jakąś historię. Zakończoną część - opublikować tutaj. Jest nawet coś, co kołacze mi po głowie. Historia, która przyszła do mnie nad ranem, ale nie mieści się w moich planach pisarskich. Może jednak będzie w sam raz na to, by cofnąć się w czasie i wypełnić trochę miejsca na read2sleep.pl?

    Nie zacznę jeszcze dziś, ani nawet jutro, ale jeżeli zdecyduję się na taki "blogowy powrót do korzeni" to myślę, że zacznę jeszcze we wrześniu. Zaglądajcie do mnie. Może spodoba się Wam kawałek dawnej, blogowej mnie?


Ściskam i pozdrawiam

Sil


fot. Silentia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze posty :)