Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #ciekawostki o książkach Sil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #ciekawostki o książkach Sil. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2026

Zakończyć etap, czyli wycofuję "Tylko jeden dzień" z rynku książki

 

Kochani!

    Jak pisałam w podsumowaniu roku 2025, był to dla mnie rok, który zaczęłam pełna nadziei, ale niestety ostatecznie okazał się rokiem nadziei niespełnionych. Jednym z moich osobistych sukcesów miał być prezent, który przygotowałam dla siebie i moich zaprzyjaźnionych Czytelników, czyli wydanie powieści "Tylko jeden dzień" (Silentia). Niestety los miał dla mojej ukochanej książki inne plany. Po początkowo świetnej współpracy z Wydawcą, nastąpił gwałtowny zwrot i od kilku miesięcy współpracy nie było już żadnej. Pomimo moich wielokrotnych próśb i postulatów, Wydawca nie podjął nawet rozmów. Dlatego zdecydowałam o zakończeniu tego etapu w moim życiu, wypowiedziałam licencję i czekam na zakończenie sprawy. Moja książka zniknie z rynku w najbliższych tygodniach. Co będzie z nią dalej? Jeszcze nie wiem. Dam znać, gdy ten cały galimatias już się uspokoi... 😁

    Choć sprawa wywołuje we mnie swojego rodzaju nostalgię, godzę się z sytuację uznając, iż widocznie tak miało być. Wierzę, że w jakimś sensie to doświadczenie mnie wzmocni i wyjdzie mi ostatecznie na dobre.

Ściskam i pozdrawiam

Silentia



fot. Silentia


wtorek, 6 stycznia 2026

Ambicje rodziców a pasje dzieci, czyli co łączy krótki filmik w mediach społecznościowych i mój "Tylko jeden dzień"

 

    Minął już prawie rok odkąd na rynku ukazała się moja powieść "Tylko jeden dzień" (Silentia) i choć nie wszystko potoczyło się tak, jakbym sobie życzyła, jest już niewielkie grono czytelników książki. Myślałam ostatnio, że może warto byłoby napisać znów kilka ciekawostek na jej temat, ale ciągle coś stawało mi na drodze lub akurat postanowiłam napisać jednak inny post. I nagle dziś nadarzyła się pewna okazja...

     Przez zupełny przypadek, zobaczyłam o poranku krótki filmik o malutkiej dziewczynce, z której rodzice postanowili zrobić mistrzynię gimnastyki artystycznej. Filmik pokazano jako kontrowersyjny, gdyż zmuszana do nadmiernego wysiłku kilkulatka wyglądała na bardzo nieszczęśliwą. Zajrzałam do komentarzy i, tak jak się spodziewałam, dziewięćdziesiąt dziewięć procent osób komentujących uznało, że rodzice przez swoje chore, niespełnione ambicje robią dziecku z życia piekło. Myślałam o tym długo i chyba jednak przychylam się do większości opinii. Uważam, że proponowanie czy też próba zaszczepienia w dziecku swoich pasji jeszcze jest w porządku, ale zmuszanie kilkulatki do uprawiania sportu, którego wyraźnie nie lubi i nie chce, bo rodzice pragną mieć córkę-mistrzynię, to jednak przesada. Sama swoim dzieciom proponuję oczywiście różne aktywności, ale decyzja czy coś je interesuje, czy nie jest ich. Jeśli wyrażą chęć na daną aktywność, robię wszystko, aby hobby wspierać. Jednak nie wyobrażam sobie zmuszania dziecka do powielania moich pasji i nie wyobrażam sobie, żeby kosztem dziecka ratować niespełnione ambicje. 

    A teraz dlaczego wspomniałam tutaj o moje zeszłorocznej powieści "Tylko jeden dzień". Główny bohater - Adrian to sportowiec z zamiłowania, który trenuje przede wszystkim judo. Uwielbia to, jednak musi mierzyć się również z despotycznym ojcem, który sportowcem nie jest, ale sportem się pasjonuje i wymaga od syna, aby ten osiągał wyżyny. W pewnym momencie Adrian zaczyna odczuwać bunt i sam przyznaje, że jedyne co go zniechęca do jego pasji to jest właśnie jego ojciec. Poniżej wklejam wam zdjęcie kawałka strony 122 z mojej powieści, gdzie Adrian wspomina coś na ten temat :). Nie był to może aż tak istotny wątek, ale też nie znalazł się w powieści bez przyczyny. Od zawsze miałam w tyle głowy, że czasem największą barierą w realizacji naszych pasji są niestety nasi właśni rodzice. Coś o tym wiem niestety również i z własnego, dziecięcego doświadczenia.

     Kto jeszcze nie zna mojej powieści a lubi romanse obyczajowe - zachęcam, aby sprawdzić "Tylko jeden dzień" (Silentia). Opowieść o Ani i Adrianie pisałam z pasją, zaangażowaniem i miłością, dla osób podobnych do mnie. Wierzę, że takich ludzi jak my, lubiących proste historie pełne nostalgii i nadziei,  jest na świecie więcej.


Ściskam i pozdrawiam

Silentia


   

fot. Silentia
(fragment  "Tylko jeden dzień" Silentia,
strona 122, 2025r.)

fot. Silentia


środa, 17 września 2025

Podobno już, czyli znów działa hurtownia, w której księgarnie mogą kupić "Tylko jeden dzień"

 

Kochani!

Otrzymałam informację, iż hurtownia, w której jest przechowywany nakład mojej książki "Tylko jeden dzień" (Silentia), wznowiła działalność po ataku hakerskim i moja powieść znów zaczyna pojawiać się w księgarniach. Niektóre z nich można znaleźć pod opisem książki na portalu lubimyczytać.pl (link - TU). Możliwe też, że powieść pojawi się w wybranych bibliotekach.

Dziś tylko krótko, informacyjnie, gdyż obiecałam, że dam znać, jak znów będzie można nabyć "Tylko jeden dzień". Na jutro szykuję krótki post refleksyjny na temat czytelnictwa wśród młodych ludzi.

Ściskam i pozdrawiam

Sil


Prt Sc by Sil


piątek, 25 lipca 2025

O co chodzi z tytułem? Czyli dwie różne pozycje "Tylko jeden dzień"

 

    Powieść "Tylko jeden dzień" mojego autorstwa powstawała bardzo długo. Od koncepcji, która ma już naprawdę sporo lat (dziesięć co najmniej), przez proces pisania w latach 2022-2023 aż do procesu wydawniczego z 2024 roku i ukazania się na rynku w roku 2025. Jak już kiedyś wspomniałam na read2sleep.pl, pierwszy tytuł mojego dzieła to miało być właściwie "Dwadzieścia lat bez Ciebie", ale wówczas konstrukcja fabuły była nieco inna. Ostatecznie, po zmianie układu książki uznałam, że potrzebuję innego tytułu - takiego spinającego wyodrębnione części powieści. Wówczas postanowiłam, że dla całości lepiej będzie pasował tytuł "Just one day", ponieważ jednak nie chciałam nadawać tytułu anglojęzycznego do polskiej powieści, przetłumaczyłam sobie luźno na "Tylko jeden dzień". Przez wrodzoną przezorność sprawdziłam w wyszukiwarkach internetowych, czy nie istnieje książka pod takim tytułem i nie istniała... Był film "Jeden dzień", ale to jednak nie "Tylko jeden dzień". Zadowolona z siebie nic już nie zmieniałam. Tylko nie wzięłam czegoś pod uwagę. Tego, iż to, że pięć lat temu nie istniała książka pod tytułem "Tylko jeden dzień" nie oznaczało, że już się nie pojawi. Nie  sprawdziłam ponownie i to był mój błąd, bo w międzyczasie, w roku 2022 wydano powieść pani Karoliny Kaszub pod dokładnie takim tytułem, jak dla swojej pozycji wybrałam ja :). Panią Karolinę serdecznie pozdrawiam i może kiedyś sama sięgnę, aby sprawdzić, o czym jest książka z identycznym tytułem jak moja powieść.

Niestety wciąż nie mogę Was zaprosić do zakupu mojej powieści, bo wciąż są problemy z dostępnością, nad czym szczerze ubolewam, ale na co nie mam wpływu. Za sprzedaż odpowiada wydawnictwo. Dam znać, gdy coś się tu zmieni.

Ściskam i pozdrawiam

Silentia


fot. Sil



czwartek, 24 lipca 2025

Tylko jeden dzień - niestety...

 

Kochani!

Niestety, znów doszły do mnie informacje, że jest problem z zakupem mojej książki. Jest mi z tego powodu niezmiernie przykro, bo bardzo się cieszyłam, gdy mogłam Wam wreszcie powiedzieć, iż "Tylko jeden dzień" (Silentia) jest już w księgarniach. Już nawet nie wiem, co mam Wam napisać. Jestem zawiedziona, zwłaszcza, że już próbowałam wyjaśniać z wydawnictwem, co się dzieje i właściwie zapewniano mnie, że wszystko jest okej. Problem jednak jest na tyle duży, że nawet wyszukiwarki ograniczyły podpowiadanie mojego dzieła... Gdy znajdę rozwiązanie tego problemu - dam znać.

Poniżej zdjęcie mojej powieści na stronie lubimyczytać.pl (link -> TUTAJ).

Ściskam i pozdrawiam

zawiedziona i smutna

Sil


fot. Sil


czwartek, 19 czerwca 2025

I którego tu wybrać? Ania by pewnie wiedziała ;)


Wchodzę sobie wczoraj wieczorem do sklepu, a tam naprzeciwko wejścia patrzą na mnie dwie butelki z takimi oto napisami...

I którą tu wybrać? Nie umiałam się zdecydować, więc nie wzięłam żadnej. Ania by pewnie wiedziała ;) 

Tak, tak! To oczywiście imiona bohaterów "Tylko jeden dzień" ;)

Tymczasem życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, miłego długiego weekendu!

Ściskam i pozdrawiam 
Silentia 

środa, 7 maja 2025

Dziś urodziny Adriana, głównego bohatera "Tylko jeden dzień" ;)

 

    Wczoraj opowiadałam Wam trochę o Konradzie - jednym z bohaterów "Tylko jeden dzień" i jego roli w powieści a dziś, z okazji urodzin głównego bohatera - Adriana, pragnę krótko scharakteryzować właśnie tę postać.

    Kim jest Adrian Wilczyński? Może zacznijmy od tego, kim nie jest. Główny bohater romansu "Tylko jeden dzień" nie jest playboyem, więc jeśli to jedyny typ bohatera, który tolerujecie, moja książka nie jest dla Was ;). Nie mam nic przeciwko dobrze wykreowanym bohaterom typu playboy, ale mam też nimi trochę przesyt, dlatego nie taki typ osobowości wybrałam dla bohatera swojej historii. 

    Adrian, w pierwszej części powieści "Tylko jeden dzień", jest młodym, ale nad wyraz dojrzałym mężczyzną u kresu swojej edukacji obowiązkowej. Gdy go poznajemy, formalnie jest już dorosły. Ma osiemnaście lat, jest w klasie maturalnej i szykuje się na wymarzone studia. Wbrew jego spokojnej, powściągliwej naturze, jest chwilowo w konflikcie z rodzicami i z tego powodu, nie promieniuje radością. Jest skryty, więc niechętnie mówi o swoich emocjach, w przeciwieństwie do swojego najlepszego przyjaciela - Bartka, który mówi nieustannie i o wszystkim. Adrian i Bartek są jak ogień i woda, jednak mimo to, a może właśnie dlatego, świetnie się dogadują. 

    Adrian to typ sportowca. Nie tylko fizycznie, ale też mentalnie. Kocha sport, zwłaszcza sztuki walki, ale nie stroni również od innych aktywności. Jest do tego bardzo inteligentnym, młodym człowiekiem, dlatego jego pasja nie ma wpływu na wyniki w nauce. Lubi się ruszać, ćwiczyć, trenować, ale nie ma również nic przeciwko nauce. Nie interesują go specjalnie imprezy, ale też nie stroni od spotkań ze znajomymi. Robi to jednak zgodnie ze swoim charakterem, czyli bardzo powściągliwie.

    Adrian na początku mojej historii, nie jest specjalnie zainteresowany płcią przeciwną czy też związkami. Dziewczyny są dla niego po prostu koleżankami i jak do tej pory nie wzbudzają w nim większych emocji. Nie widzi siebie w związku, uważa, że nie ma na to czasu przy swoim trybie życia. 

    Z wyglądu Adrian jest typowym atletą - wysoki, dobrze zbudowany, ale nie przesadnie umięśniony. Ma typową wschodnioeuropejską karnację, szaroniebieskie oczy i ciemne włosy w kolorze tak pomiędzy blond a brązem. Nie jest pewien, czy podoba się dziewczynom, bo po prostu go to nie interesuje i się nad tym nie zastanawia. Adrian prowadzi zdrowy tryb życia, może poza ilością snu. Świadomie wybiera ograniczenie snu na korzyść wielu aktywności, które lubi.

    Druga część powieści "Tylko jeden dzień" przynosi trochę zmian w postaci Adriana. Jest teraz dojrzałym mężczyzną, poważnym i spokojnym, ale również nieco zgorzkniałym. W drugiej części Adrian czuje bowiem, że może i wygrał życie pod względem zawodowo-finansowym, ale przegrał jako mężczyzna. Jego powściągliwy charakter nie zmienił się, ale stał się do tego również ponurakiem. Jest cichy, znudzony, zawiedziony życiem i nie jest pewien, co z tym zrobić. Czuje, że wegetuje zamiast żyć i w końcu dochodzi do wniosku, iż jest tylko jedno lekarstwo na stan jego ducha. Jest to "powrót do przeszłości" i próba zrozumienia, jak to się stało, że w środku stał się zimny i pusty.

    Kto jest ciekaw historii Adriana - zapraszam do lektury "Tylko jeden dzień" :)


Tymczasem ściskam i pozdrawiam

Silentia

wtorek, 6 maja 2025

Tylko jeden dzień - Silentia, czy Konrad jest postacią tragiczną? Uwaga! Niektórzy mogą uznać pewne fragmenty niniejszego posta za spoiler ;)

 

       Kochani!

     Jest już mała grupa czytelników mojej powieści "Tylko jeden dzień", co bardzo mnie cieszy i każdej osobie, która sięgnęła po ten tytuł jestem naprawdę wdzięczna :). Ale dziś nie o tym będzie post. Dziś chciałabym wrócić do pewnej rozmowy, którą odbyłam jeszcze zanim książka została wydana. Było to całkiem niedawno, bo romans "Tylko jeden dzień" jest dostępny w księgarniach od zaledwie kilku miesięcy. Nie ma ponadto specjalnej akcji reklamowej, więc pewnie mało kto wie, że coś takiego w ogóle istnieje. Tym bardziej jest mi miło, że jednak ktoś tę książkę znalazł ;).

    A teraz do rzeczy... Przed publikacją powieści poprosiłam niewielką grupę osób o przeczytanie kilku fragmentów mojej książki (w całości przed wydaniem przeczytały tylko dwie osoby ;)) i jedno pytanie, które mi zadano szczególnie mnie zainteresowało. Brzmiało ono: "Dlaczego tak mocno doświadczyłaś biednego Konrada?". Co ciekawe, nie chodziło o to, że Konrad poważnie zachorował, lecz o to, że to nie on został głównym bohaterem powieści. Ten pomysł mnie nieco zaskoczył.

    Przybliżmy krótko postać Konrada Kruka. Był to mężczyzna o kilka lat starszy od pary głównych bohaterów - początkowo był znajomym ze studiów Ani, w drugiej zaś części powieści był jej mężem. Jak to wszystko się wydarzyło, możecie przeczytać oczywiście w "Tylko jeden dzień" (Silentia), więc nie będę wdawać się w nadmierne szczegóły, ale napiszę trochę o tym, czego nie napisałam w książce wprost lub co celowo przemilczałam, bo było w moim odczuciu nieistotne. 

    Konrad Kruk w pierwszej części powieści jest studentem, który po ukończeniu jednego kierunku, postanowił uzupełnić swoje wykształcenie o inny. Nie ma z tym problemu, bo jego rodzice są stosunkowo majętni i nie mają nic przeciwko, aby ich jedyny syn kontynuował i modyfikował swoje wykształcenie. Są wręcz zadowoleni, że Konrad ma jasno sprecyzowane plany na przyszłość i robią wszystko, aby go w tym wspierać. W ten sposób Konrad po ukończeniu pierwszych studiów zamiast zająć się pracą zawodową, wybiera kolejny kierunek i tam spotyka Anię Porczyńską - śliczną studentkę pierwszego roku, skromną, inteligentną i nieco zamkniętą w sobie. Szybko zauważa, że Ania to autsajderka i tym bardziej jest zdziwiony, gdy dziewczyna informuje go, iż jest w związku. Początkowo sądzi, że jest to tylko wymówka Ani, aby uciąć jego zaloty, gdy zaś odkrywa, że owszem Ania ma kogoś, ale jest to jakiś rodzaj związku na odległość, postanawia zawalczyć o dziewczynę, która od pierwszego spojrzenia skradła jego serce. Nie przejmuje się faktem, iż Ania ma chłopaka, gdyż sądzi, że nie może to być coś poważnego. Uważa, że skoro ani Ania, ani jej partner nie przenieśli się na studia do miasta swojej drugiej połówki, to ich relacja jest słaba. Ponadto Konrad podejrzewa, że nawet jeżeli chłopak jest wierny Ani to wkrótce się to zmieni, bo przecież jest młodym mężczyzną z potrzebami. Dlatego też, gdy dziewczyna, której nie przestaje próbować zdobyć i non stop zasypuje różnymi propozycjami kontaktu, w końcu godzi się z nim umówić i wspomina o problemach w swoich związku, Konrad momentalnie chce wykorzystać szansę. Choć stara się okazać wsparcie Ani to jednak w głębi ducha przybija sobie piątkę, iż trafnie odgadł, że druga połówka panny Porczyńskiej nie jest jej wierna. Rada, której udziela Ani ma jeden cel - przyłapać jej ukochanego na gorącym uczynku. Konrad nie pragnie, aby młodzi się pogodzili, lecz tego, aby Ania i jej chłopak się po prostu rozstali. Gdy więc Ania jakiś czas później potwierdza, że jej związek się zakończył, Konradowi naprawdę trudno ukryć radość z tego faktu. Robi to jednak postanawiając, że będzie się kręcił w pobliżu i jest przekonany, że prędzej, czy później zdobędzie kobietę ze swoich snów...

    Konrad Kruk z pierwszej części powieści nie jest złą osobą, jest po prostu zafascynowany i zakochany. Oprócz tego, że pragnął związać się z Anią niemal od pierwszego spojrzenia na nią, szczerze wierzył, że jej związek z Adrianem był słaby. Gdy Ania wspomniała mu o swoich wątpliwościach co do wierności ukochanego, Konrad szczerze wierzył, że Adrian to zły facet, który nie jest godny tej dziewczyny. Jednocześnie mężczyzna od początku zdawał sobie sprawę, że Ania kochała Adriana i doskonale wiedział, że jego samego traktuje bardziej jak kolegę ze studiów a następnie bliskiego przyjaciela. Mimo wszystko uznaje ostatecznie, że to mu wystarczy. Wierzył, że będzie w stanie ją do siebie przekonać i ostatecznie zdobędzie jej serce. Pracuje długo i wytrwale nad ich relacją, dając z siebie wszystko, by Ania była przy nim szczęśliwa. Jednak zaślepiony miłością, Konrad o czymś zapomniał - "Serce nie sługa". Mógł przyczynić się do rozstania Ani z Adrianem, mógł latami pracować nad swoją relacją z nią, ale nie mógł sprawić, by serce Ani przestało kochać Adriana...

***

    Kochani, tak jak pisałam w tytule postu, niektóre informacje w niniejszym tekście mogą zostać uznane za spoiler. Dla mnie jest to bardziej uzupełnienie czy też ciekawostka do "Tylko jeden dzień" i dlatego zdecydowałam się napisać niniejszy post. Powiem szczerze, że lubię historię bohaterów z mojej książki i dlatego tak mi zależało, chyba pierwszy raz w życiu ;), żeby ją wydać. Mam wielką nadzieję, że trafi do chociaż kilku osób, którym czytanie jej sprawi trochę radości.

Ściskam i pozdrawiam 

Silentia


fot. i tekst Silentia


    

    

piątek, 4 kwietnia 2025

Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Czyli ciekawostki o pisaniu postów na read2sleep.pl oraz ciekawostki na temat mojej debiutanckiej powieści "Tylko jeden dzień"

 

    Kilka miesięcy temu pisałam, że na read2sleep.pl w najbliższym czasie będzie mniej recenzji powieści, choć bardzo chciałabym, aby było ich więcej. Niestety, posty z komentarzami do przeczytanych przeze mnie książek zajmują mi bardzo wiele czasu. Taką recenzję, nawet króciutką, piszę nie mniej niż półtorej godziny i rzadko mogę sobie obecnie pozwolić na spędzenie aż tyle czasu przy moim blogu. Dodam, że post taki jak ten, który właśnie piszę, zajmuje mi jakieś pół godziny do max 40 minut i to jest dla mnie spora różnica. Zastanawiacie się może, co zajmuje mi aż tyle czasu? Przecież to raptem kilkanaście-kilkadziesiąt zdań? Już wyjaśniam! Owszem, sam początek zajmuje mi tylko kilka minut... Następne pół godziny poprawiam tekst :). Wspominałam kiedyś, że jestem dyslektykiem i dysortografem, więc czytanie i wyłapywanie pewnych błędów trochę u mnie trwa, a nieraz i tak nie jestem w stanie wyeliminować ich wszystkich za jednym razem. Różnie bywało w okresie mojej szeroko rozumianej edukacji, ale ostatecznie nie pozwoliłam, aby te dysfunkcje, jak to nazywano, gdy byłam jeszcze dzieckiem, odebrały mi pasję i radość z czytania oraz pisania książek. Wpływa to jednak na moje możliwości czasowe, na długość mojej pracy. Druga sprawa, że jestem też osobą, która za każdym razem po przeczytaniu własnej pracy, znajduje jakąś lepszą jej wersję. Mogłabym przebudowywać posty itp. w nieskończoność, dlatego po kilku razach przestaję już je czytać. I to samo niestety dotyczy również moich powieści...

    Nie tak dawno wspominałam, że mam rozgrzebane co najmniej kilkanaście nowych powieści. I to od lat. Niektóre mają napisaną już połowę, inne tylko początek, jeszcze inne plan rozdziałów. Pewnie to dlatego do tej pory udało mi się wydać tylko jeden romans, czyli oczywiście dostępny od niedawna "Tylko jeden dzień". Gdy pisałam post na temat książki, wspominałam, że jej koncepcja zmieniała się w trakcie pisania. Ale najgorsze dla mnie jest to, że nawet, gdy już szczęśliwie znalazła się w księgarniach, ja nadal myślę, co jeszcze mogłam napisać inaczej...

    Minęły około dwa miesiące odkąd wydano moją książkę. I teraz krótka refleksja. Z czego jestem dumna, a co chętnie bym zmieniła w "Tylko jeden dzień". Dumna jestem z koncepcji i konstrukcji fabuły. Uważam, że jest ciekawa i zupełnie inna niż konstrukcja romansów, które sama czytałam. Ponieważ przeczytane przeze mnie pozycje z literatury pięknej można spokojnie liczyć w setkach, sądzę, że wiem, o czym piszę. Lubię klamrę, którą objęłam treść, lubię mój wyraźny rozdział na dwa etapy życia bohaterów. Lubię też moich bohaterów, choć nie wszystko w ich zachowaniu pochwalam ;). I jeszcze, choć to może nieco kontrowersyjne, jestem dumna z tego, że powieści "Tylko jeden dzień" nie przegadałam. Nie było w niej lania wody, co nieraz irytuje mnie w powieściach niektórych autorów. Ale uwaga! Tu nawet nie chodzi o długość książki. Są powieści bardzo długie, o których w żadnym razie nie powiedziałabym, że są pełne "lania wody", a są też krótsze niż moja, w których dostrzegam brak pomysłu na połowę treści i sztuczne "robienie wierszówki".

    A teraz druga strona medalu. Co najchętniej zmieniłabym w "Tylko jeden dzień". Szczerze, jest tylko jedna rzecz (na tę chwilę), która mi przeszkadza. Pisząc pierwszy etap powieści zastanawiałam się, czy nie napisać rozdziału o egzaminie dojrzałości moich bohaterów, ale później stwierdziłam, że nie ma to wielkiego znaczenia dla fabuły. Teraz bardzo często nachodzą mnie myśli, że może jednak było to trzeba napisać... 😅


    Jako ilustrację do niniejszego posta wklejam zdjęcie. Z ciekawości wpisałam przed chwilą w wyszukiwarkę internetową (w grafikę) tytuł swojej książki i oto zdjęcie tego, co zobaczyłam ;). 

Ściskam i pozdrawiam

Sil


fot. Sil


poniedziałek, 31 marca 2025

Silentia - Tylko jeden dzień, skąd problem z dostępnością?

 

Kochani! 

Doszły mnie słuchy, że mojej książki "Tylko jeden dzień" nie da się kupić. Zapytałam dziś w wydawnictwie, co się dzieje, że powieść jest niedostępna i otrzymałam informację, że są w trakcie zmiany hurtowni. Podobno w tym tygodniu książka powinna być ponownie dostępna. Osobiście nie mam wpływu na dystrybucję, ale i tak przepraszam za niedogodności :).

Ściskam i pozdrawiam

Sil

wtorek, 25 lutego 2025

Bolączki pisarki, czyli jak powstawało "Tylko jeden dzień" i nie tylko ;)

 

    Kilka tygodni temu ukazała się oficjalnie moja pierwsza powieść wydana pod pseudonimem Silentia. Jest to oczywiście romans - "Tylko jeden dzień". Koncepcja powieści powstała wiele, wiele lat temu, zaś sam proces pisania swój punkt kulminacyjny miał w roku 2023. Oczywiście nie była to jedyna książka, nad którą pracowałam, co dodatkowo rozwlekało moje pisanie w czasie. Oprócz "Tylko jeden dzień" powstawał bowiem "Sekret zmieniający życie", który czeka w kolejce do wydania, powstało też kilka tomików wierszy i jeszcze kilka innych powieści, obecnie w różnych stopniach zaawansowania.

    Jako czytelniczka, dawno temu, jeszcze będąc nastolatką, zastanawiałam się, jak cały proces pisania wygląda od kuchni. Myślałam o tym, jak powstają powieści, gdzie pisarze znajdują inspirację, na ile jest ona zakorzeniona w ich życiu codziennym itp. Zastanawiałam się również, co sprawia im największą trudność. Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa, ale z chęcią podzielę się kilkoma informacjami na temat tego, co sprawia największą trudność mi. Otóż największą trudność sprawia mi skupienie się na tylko jednej książce...

    Kiedy zaczynam pisać książkę, mam milion pomysłów na minutę i mam ogromną trudność, aby ukończyć dany tytuł, zanim rozpocznę pisanie następnego. W ten sposób w moim folderze z pomysłami czy rozpoczętymi powieściami pojawiają się co rusz nowe pliki, ale już folder z powieściami, których pisanie ukończyłam jest dość ubogi. A nawet jeśli już mam takie prace to za każdym razem, gdy do nich zaglądam, zaczynam coś poprawiać, zmieniać, więc czasami z prac ukończonych znów stają się pracami w trakcie pisania. Nawet czytając wydany już przecież "Tylko jeden dzień" wciąż zastanawiam się, dlaczego jakiegoś fragmentu nie napisałam trochę inaczej i, czy nie lepiej byłoby, gdyby brzmiał tak albo siak. Nieraz irytuje mnie to do tego stopnia, że jestem zła, że jeszcze dłużej nie zwlekałam z wydaniem książki... Ostatecznie postanowiłam więc, że przez jakiś czas nie będę zaglądać do swojej powieści. I tak niczego już nie zmienię, więc po co się stresować? ;)

    Drugim największym problemem, z którym się zmagam podczas pisania jest oczywiście brak czasu... Pisanie nie jest moim zawodem a bardziej hobby i dlatego, póki co, trudno wygospodarować mi czas na tworzenie moich historii. Na co dzień nie jestem w stanie zasiąść do pisania na dłużej niż godzina czy dwie i to tylko w dni powszednie, w rezultacie więc zanim wciągnę się w proces twórczy, muszę już kończyć i brać się za coś innego. To mnie irytuje i nieraz zniechęca, bo po co zaczynać, jeśli po kilku zdaniach muszę kończyć?

    Zbyt zwięzły język to mój kolejny problem, ale wynika z kwestii poprzedniej. Brak czasu powoduje, że zamiast skupić się na opisie sceny z książki, staram się napisać ją jak najszybciej. Później zauważam, że moje opisy są zbyt zwięzłe. Zaczynam je poprawiać i pisać "jak należy", ale to tylko wydłuża proces. Przypuszczam, że gdybym na spokojnie podeszła do opisów za pierwszym razem, udałoby mi się je wykonać szybciej... :)

    Blokada twórcza. Miewam blokady twórcze z różnych powodów. Np. gdy wydaje mi się, że piszę coś na oklepany temat lub, gdy uznam, że moje historie nie są zupełnie oryginalne. Czytam sporo książek i, gdy znajdę coś podobnego do tego, co właśnie napisałam, zaczynam zastanawiać się, czy ma sens pisanie kolejnej powieści o takim a nie innym problemie. Są też inne powody moich blokad. Czasami zmęczenie prozą życia sprawia, iż nie widzę sensu tworzyć kolejnej powieści, której być może i tak nigdy nie wydam. Wtedy sobie myślę, że szkoda tracić tak deficytowy produkt jak mój wolny czas.

    Na koniec coś z innej beczki, drobna ciekawostka na temat powieści "Tylko jeden dzień". Wiecie już, że początkowo książka miała nosić tytuł "Dwadzieścia lat bez ciebie", ale nie wiecie, że gdy wybierałam tytuł dla całości po zmianie koncepcji, najpierw przyszedł mi do głowy tytuł anglojęzyczny "Just one day" ;). Tylko jeden dzień zdecydował o tym, że książka ostatecznie powstała, tylko i aż jeden dzień. Jeden, konkretny dzień po prostu :).

Ściskam i pozdrawiam 

Silentia


piątek, 7 lutego 2025

Kilka krótkich ciekawostek o tym, jak kreuję moje bohaterki w powieściach

 

    Gdy zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem i publikowałam głównie moje krótkie opowiadania typu fan fiction, blogi były na tyle popularne, iż ich czytelników liczyło się w setkach tysięcy. I na mojego bloga(później blogi) zaglądało wówczas sporo ludzi. Wielu z nich prowadziło aktywną dyskusję pod postami, niektórzy zaś pisywali do mnie prywatne wiadomości czy maile. To ostatnie przemilczę, bo niektóre z tych maili sprawiły, że usunęłam blogi i na wiele lat przestałam publikować własne prace. Ale było też trochę e-listów, które bardzo lubiłam. Były fajne dyskusje i konkretne pytania, na które zdarzało mi się odpowiadać. Wśród nich bywały prośby o kilka informacji na temat tego, skąd właściwie czerpię inspirację, jak kreuję bohaterów itp.  Ponieważ w księgarniach jest już dostępna moja najnowsza (pierwsza napisana i wydana pod pseudonimem Silentia) powieść romantyczna "Tylko jeden dzień", pomyślałam, że przekażę Wam kilka ciekawostek na temat tego, jak powstawała postać głównej bohaterki - Ani.

    Ciekawostka nr 1: Gdy zaczynałam pisać "Tylko jeden dzień", główną bohaterką powieści była od razu dojrzała kobieta. Trzydziestoparoletnia bizneswoman, która z jednej strony robiła karierę i była spokojną, fachową osobą, a z drugiej ukrywała przed światem połamane serce. Była kobietą, która z pozoru bardzo szczęśliwa, skrycie tęskniła za przeszłością i za tym, czego w jej życiu zabrakło. Aby lepiej pokazać tę tęsknotę, często wyobrażałam sobie Anię, jako nieco wycofaną licealistkę, wracałam do czasów jej młodości w retrospekcjach, ale ciągle było mi za mało. W pewnym momencie stwierdziłam, że nie tak chcę poprowadzić fabułę. Uznałam, że dla pełnego obrazu muszę oddzielić te dwie osoby - Anię nastolatkę, o której czytamy w pierwszej części powieści oraz Anię dojrzałą kobietę, którą poznajemy w części drugiej.  

    Ciekawostka nr 2: Dziewięćdziesiąt procent moich bohaterek żeńskich, w tym Ania, to kobiety o określonym wyglądzie - drobnej budowy, z jasną skórą i włosami w kolorze przypominającym blond. Ale to nie oznacza, że główne bohaterki są identyczne w każdej napisanej przeze mnie historii. O nie! W mojej głowie każda wygląda zupełnie inaczej. Jest ciemny blond, platynowy blond, rudy/truskawkowy blond (bardzo lubię rudy blond :D), wielobarwny (ale zawsze naturalny!) blond, blond na granicy brązu itp. Także od drobnej budowy bywają odstępstwa. Akurat w powieści, którą dopiero przygotowuję do wydania i może ukaże się pod koniec roku, moja bohaterka będzie dość wysoka. Oczy moje bohaterki mają najczęściej, niebieskie, akwamarynowe bądź szare. Oprócz wzrostu i ogólnych określeń typu "drobna" czy "proporcjonalna", rzadko w swoich pracach podaję inne szczegóły budowy ciała uznając, że każdy może sobie wyobrazić bohaterkę jak lubi. 

    Ciekawostka nr 3: Moje bohaterki często są wegetariankami i to jedyne, co wprost mnie z nimi łączy. Oczywiście nie jest tak, że w każdej powieści o tym wspominam, ale jak już jest temat jedzenia to najczęściej przemycam gdzieś tę informację ;). 

    Ciekawostka nr 4: Nie jestem zwolenniczką "drastycznych" zmian w charakterze głównych bohaterów. Naturalne dojrzewanie - tak, przerysowana "przemiana"? Nie. I ta zasada zdecydowanie dotyczy Ani z "Tylko jeden dzień". ;)

    Myślę, że na tę chwilę wystarczy. Prawdopodobnie umieszczę jeszcze na read2sleep.pl kila ciekawostek o książce "Tylko jeden dzień", ale to za jakiś czas :). 


Ściskam i pozdrawiam

Sil


piątek, 24 stycznia 2025

Mam dla Was wyjątkową informację, czyli... "Tylko jeden dzień"

 

     Kochani Czytelnicy!

    Pamiętacie, jak pisałam, że będę miała dla Was pewną nowinę? Otóż... Właśnie ukazała się moja najnowsza książka - "Tylko jeden dzień" i lada chwila (może na walentynki, kto wie? ;)) będziecie mogli zobaczyć ją w księgarniach. Ubolewałam, że nie mogę Wam powiedzieć nic o moich poprzednich dziełach ze względu na to, że wydawałam je pod prawdziwym nazwiskiem, ale wreszcie podjęłam decyzję i w zeszłym roku, nareszcie zrobiłam coś, o czym myślałam od trzech lat - wydałam powieść romantyczną ;). 

    Pisałam niedawno, że ludzie z różnych powodów piszą i wydają książki. Jeśli o mnie chodzi, pisanie rozpoczęłam będąc jeszcze dzieckiem i dlatego, nie jestem w stanie odpowiedzieć, co kierowało mną, gdy zaczynałam. Może wewnętrzna potrzeba? Pierwsze rękopisy posiadam mniej więcej z okresu, gdy chodziłam do szkoły podstawowej, więc było to już naprawdę dawno, dawno temu w odległej galaktyce... Przede wszystkim pisywałam wówczas wiersze, ale od czasu do czasu również krótkie historie romantyczne. Im dalej w lata, tym te opowiadania były bardziej skomplikowane, ale zawsze w jakimś stopniu dotyczyły miłości. Moi bohaterowie rośli wraz ze mną - najpierw były to dzieciaki w wieku szkolnym, później młodzi dorośli... teraz oczywiście piszę o ludziach dojrzalszych. Ciekawe, dlaczego? ;)  Choć jednak pisywałam, piszę i pewnie będę pisać do końca moich dni, aż do około 2023 roku nie przyszło mi do głowy, żeby którąkolwiek z moich historii wydać i pokazać szerszemu gronu czytelników. Oczywiście wiecie, że od wielu, wielu lat prowadziłam blogi i nie ukrywam, że zaczynałam właśnie od publikowania na nich moich krótkich utworów, to jednak dopiero, gdy zaczęłam kilka lat temu powieść "Tylko jeden dzień", gdy zaczęła nabierać ona już jakiegoś kształtu, pomyślałam "A może miałoby to ochotę przeczytać więcej osób podobnych do mnie?" Wówczas postanowiłam, że najwyższa pora spróbować.

    Początkowo niniejsza powieść miała być opowiadaniem i nosić tytuł "Dwadzieścia lat bez ciebie". Miała skupiać się na czasach obecnych z niewielkimi retrospekcjami. Z każdym jednak kolejnym rozdziałem brakowało mi tego wyraźnego rozdzielenia przeszłości od teraźniejszości. Chciałam, aby moi potencjalni czytelnicy dobrze zrozumieli, dlaczego wszystko potoczyło się tak a nie inaczej. Wróciłam więc do początku i zaczęłam uzupełniać brakujące informacje.  Pierwsza część rozrosła się do tego stopnia, że nadałam jej osobny tytuł "Dwadzieścia jeden lat wcześniej" a i druga zdawała się też wykraczać już objętościowo poza krótkie opowiadanie, którym miała być. I miałam wówczas dylemat - rozbudować obie części i wydać je jako osobne pozycje, czy dokończyć to co mam i zostawić podział pod jednym, spajającym wszystko tytułem. Wybrałam drugą opcję, a zatytułowałam ją "Tylko jeden dzień".  A dlaczego wybrałam taki tytuł? Ponieważ to właśnie pewien jeden dzień w moim życiu zainspirował mnie do napisania niniejszej książki. Wydarzenia zawarte w powieści nie są w żadnym wypadku oparte na faktach, są całkowicie fikcyjne, ale jej tytuł ma swoją szczególną historię a przy okazji pasuje do całości :).

    Powieści "Tylko jeden dzień", podobnie zresztą jak żadnej z moich książek, nie pisałam, aby osiągnąć sukces literacki. Nie wysyłałam swojej prozy na żadne konkursy, nie próbowałam się promować, nie wysyłałam mojej książki do każdego wydawnictwa w kraju..., ponieważ to nie jest mój cel. Nie jest moim marzeniem, aby zostać sławną pisarką. Moim marzeniem jest, aby ludzie podobni do mnie czytali historie, które dla nas piszę. Wiem, że pisząc i publikując na blogu nigdy nie będę w stanie dotrzeć do takich czytelników jak ja. To nie na blogach sama poszukuję obecnie lektur, ale w aplikacji do zakupu i czytania ebooków. Dawno temu, gdy jeszcze miałam więcej czasu na relaks, wchodziły w grę tylko książki drukowane i wiem, również od moich bliższych i dalszych znajomych, że dla niektórych z nich e-wydania mogłyby w ogóle nie istnieć. Sama, gdy miałam czas potrafiłam i godzinę spędzić w księgarni, w poszukiwaniu czegoś ciekawego do przeczytania. Chciałam wówczas poczuć klimat, poczuć, że książka mnie do siebie przyciąga. Tego uczucia nie znajdzie się Internecie i chyba za nim tęsknię najbardziej.

  A co mogę Wam powiedzieć stricte o treści mojej książki, Drodzy Czytelnicy? Zdradzę tylko troszkę ;).

    Fabuła powieści "Tylko jeden dzień" oparta jest na tym, co od zawsze mnie irytuje w ludziach (ze mną na czele). Zbyt wiele błędów w życiu popełniamy przez nieporozumienia, nieścisłości i przekonanie, że lepiej wiemy, co "autor miał na myśli". Od lat uczę się powściągliwości w osądach i na tym właśnie postanowiłam zbudować opowieść o Ani i Adrianie - bohaterach mojej książki. 

    Mam nadzieję, że znajdzie się choć kilka osób, którym historia "Tylko jeden dzień" przypadnie do gustu :). Niech da Wam chwilę odprężenia, powód do niezbyt obciążającej refleksji, ale przede wszystkim trochę radości.

Ściskam i pozdrawiam

Silentia



fot. Sil


Najpopularniejsze posty :)