niczego nie muszę
niczego
jak liść zielony na obumierającym drzewie,
który trwać chce przy życiu ile mu pisane
nawet bez korzeni
bez sensu
i spójnej całości
jestem
wyglądając przez okno błękitu zza starzejącej się chmury
wierzę w istniejący promień słońca
wierzę w krople deszczu
lub krople z konewki w dobrej ręce, dobrych ludzi
a później jest dźwięk łamanych tkanek
i upadam do stóp na spaloną trawę
bo jednak
nie jesteśmy
nieśmiertelni
Sil
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz