Nie raz i nie dwa. Tutaj, na Instagramie, czy w innych miejscach w sieci, wspominałam o Światowym Dniu Kota, który przypada właśnie dziś - 17 lutego. Jest to święto, które skrupulatnie obchodzę od lat, choć może nie tak intensywnie, jak powinnam. Moja kocia przyjaciółka dostaje tego dnia dodatkowe przysmaczki, czasem jakiś drobny prezent - legowisko, zabawkę. I dziś, z okazji kolejnego Dnia Kota, chciałam krótko o niej opowiedzieć.
Moja obecna kotka w tym roku skończy dwanaście lat. Przyjechała do nas z polskiej wsi, gdzie przyszła na świat gdzieś w obejściu. Krewna właścicieli gospodarstwa zawzięła się, że i jej, i jej bratu znajdzie dobre domy i w ten sposób, zupełnie dzikie kocię trafiło do mnie.
Moja kotka była przykładem kota, który się po prostu nie oswaja. Przez prawie trzy lata była wręcz dzika. Gdy urodził się mój starszy syn, trochę obawiałam się, czy nie zrobi mu krzywdy, ale - o dziwo - była wobec niego nie tylko cierpliwa, ale i wyrozumiała. Gdy jako ośmiomiesięczne maleństwo nieoczekiwanie złapał ją nagle za ogon, nawet nie spojrzała na niego. Zamiauczała tylko, a wtedy ruszyłam, by ją uwolnić z wyjątkowo silnej, dziecięcej dłoni. Wciąż jednak stroniła od ludzi, nie wchodziła na kolana, wyciągała pazury, gdy ktoś obcy chciał ją pogłaskać. Musiałam ostrzegać i prosić, aby nie dotykać mojego kota.
Ale pewnego dnia coś się zmieniło. Gdy moja kotka dobiegała dziesiątego roku życia, nagle zaczęła się przytulać. Wciąż nie wchodziła na kolana, ale wtulała się w bok, głównie mój. Obcych dalej niespecjalnie toleruje, jednak do domowników zrobiła się cieplejsza. Około rok temu pierwszy raz wskoczyła mi na kolana, gdy pracowałam i aż podskoczyłam z zaskoczenia. Oczywiście kicia przestraszyła się i uciekła. Jednak później zaczęło się to powtarzać i od kilku miesięcy moja kotka jest nieodłącznym towarzyszem mojej nauki czy pracy. Wystarczy, że usiądę przed komputerem a mam kota na kolanach, za plecami lub obok. Mruczy przy tym dość często, co jakiś czas pomiaukując i domagając się pieszczot. Gdy piszę te słowa, ona jest tuż obok :).
Koty to wspaniałe zwierzęta, ale trzeba pamiętać(zawsze!), że to nie są zabawki. Nie każdy kot będzie kotem lubiącym pieszczoty i może wyciągnąć pazurki, gdy będzie próbowało się go do nich zmusić, nie każdy też poradzi sobie długo sam w mieszkaniu, mogą być zniszczenia - podrapana kanapa, ściągnięta tapeta. Koty to żywe istoty pełne emocji, uczuć, dziwnych pomysłów. To również drapieżniki! Potrafią się gniewać, tak jak ludzie. Potrafią okazywać miłość, ale niekoniecznie ta miłość będzie dla wszystkich. Koty są dostojne, pełne wdzięku i szczerości. I za to je kocham.
Ściskam i pozdrawiam
Sil
![]() |
| fot. Sil |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz