wtorek, 29 września 2026

Takie tam żale

 

    Przez weekend przemyślałam kilka postów, które miałam umieścić w tym tygodniu na read2sleep.pl. Uznałam, że mam tyle pomysłów, że wystarczy usiąść i napisać - maks pół godziny. Poniedziałek, który przeszedł już do historii, jako pierwszy pokazał mi, że pół godziny to jednak dużo i, że nie zawsze będę mieć tyle czasu, aby włączyć komputer, odpalić program i napisać... Ale nie o tym ja. 

    Czujecie czasem, że coś poszło nie tak z waszą egzystencją na tym świecie? Że jakoś tak dziwnie nie pasujecie. Że wszystko wydaje się wam niepojęte? Że jest jakby tak, że jesteście wy i inni ludzie, którzy zachowują się zupełnie inaczej? Inaczej czują, myślą, mają inne potrzeby? To nie jest tylko to, co kiedyś mogliśmy usłyszeć w jakiejś tam reklamie "różni ludzie - różne potrzeby". Tu bardziej chodzi o to, że nagle okazuje się, że w danej grupie np. jak w przypadku, który skłonił mnie do napisania niniejszego posta, jesteście jedyną osobą, która ma zupełnie inne potrzeby i preferencja niż reszta. Jesteście jedyni, naprzeciwko stoi trzydzieści osób, które chcą tego samego, rozumieją tak samo, lubią to samo i po drugiej stronie wy. Pierwsza myśl, może jest coś ze mną nie tak, skoro oni wszyscy myślą inaczej niż ja, ale podobnie do reszty? A później zaczynacie analizować fakty i fakty w tym, konkretnym przypadku świadczą przeciwko nim. Więc o co tu chodzi? To ta słynna psychologia tłumu, do której jakoś nie możecie się zmusić? Czy coś jeszcze innego?

    Nie tak dawno w jednym sklepie niedaleko mnie zauważyłam, że jest kolejka kilku osób stojących pod prąd. Ze względu na niewielką przestrzeń wejście do kas jest tam z jednej a wyjście z drugiej strony. Stanęłam po właściwej stronie, ale zapytałam sprzedawczynię, czy zmienił się z jakiegoś powodu kierunek kolejki. Odpowiedziała "Nie, nie. Pani stoi dobrze". Mężczyzna z kolejki oburzył się i zaczął wykrzykiwać, że ja powinnam stanąć za nimi, bo oni już tę kolejkę uformowali. Powiedziałam "Nie będę stała pod prąd tylko dlatego, że państwo stoicie po złej stronie". Jedna osoba przeszła i stanęła za mną, reszta została na miejscu domagając się obsłużenia. Sprzedawczyni obsłużyła ich w pierwszej kolejności, a dopiero później mnie i osobę za mną. W ten sposób, w tak prostej, codziennej sytuacji kilkoro ludzi przekonało się, że nie trzeba dostosowywać się do zasad, wystarczy pokrzyczeć i cyk. Jest po mojemu a jak fakty temu przeczą to tym gorzej dla faktów. To jest tylko nic nie znacząca sprawa, ale takich jest więcej. Matka pozwala stać dziecku w mokrych kaloszach na siedzeniu w autobusie, bo to tylko dziecko. Kierowca pozwala otwierać piwko panom żulom na końcu, bo nie będzie się narażał i kłócił. Nikt nie zwrócił uwagi nastolatkom dokuczającym młodszemu koledze, bo nie będą się przecież wtrącać. Kolega rozbił koledze bidon dla zabawy? Rodzice pogłaszczą po główce, oburzą się, że nauczycielka zwraca ich dziecku uwagę. "Pani się go czepia, bo jest z... (pominę kraj, bo zaraz będę oskarżona o posty propagujące nienawiść na tle narodowościowym)" - usłyszała wychowawczyni.

    I dziś. Zwykłe przedszkole, zwykła grupa. Są dwie formy kontaktu - oficjalna w przedszkolnej aplikacji, nieoficjalna dla rodziców w mediach społecznościowych i nagle jedna z mam postanawia, że jej się te dwie formy nie podobają i zakłada trzecią grupę. Zwracam uwagę, że kolejna grupa tylko wprowadzi chaos i, że nie mam tej aplikacji, więc nie będę mogła do niej przystąpić. I co? Okazuje się, że tylko ja jestem przeciw. Pozostali rodzice chcą TRZECIEGO chatu w jeszcze innej aplikacji. A ja w ogóle się czepiam, bo przecież to świetny pomysł. Cóż, zostało jeszcze tylko 9 miesięcy przedszkola... Przetrwam. Przetrwam stanie naprzeciwko tłumu stojącego pod prąd oraz przetrwam wykluczenie z grupy rodziców i pewnie jeszcze wiele dziwactw tego świata. Ale jednego nie mogę znieść.

        Lubicie swoje smartfony? Ja też lubię swój. Wręcz uwielbiam. Często z niego korzystam. Piszę maile, płacę rachunki, umawiam się do lekarza, sprawdzam wiadomości, czytam książki. Gdy jednak z kimś się spotykam i rozmawiam, telefon jest w mojej torebce. Problem w tym, że coraz częściej jest tak, że tylko w mojej, ja zaś rozmawiam już nie z ludźmi tylko z czubkami ich pochylonych głów. "Tak, tak, słucham cię!" słyszę widząc, jak koleżanka, z którą właśnie próbuję nawiązać kontakt wzrokowy ma utkwione oczy w ekranie telefonu, który właśnie przewija kciukiem. "Opowiadaj, tylko sprawdzę coś" - słyszę od starszej ciotki -"Ale ja cię słucham jakby co". I jeszcze moje ulubione "Nie martw się, ja mam podzielną uwagę!". Tak, to może dlatego po sto razy słyszę później "Czemu mi tego wcześniej nie powiedziałaś?"


    Żalpost, jak to ktoś kiedyś szumnie nazwał, będzie się pewnie pojawiał od czasu do czasu na niniejszym blogu. W myślach mam jeszcze co najmniej dwa ;). Ale nie wszystko na raz, Moi Drodzy. Takie przyjemności trzeba sobie dawkować.


Ściskam i pozdrawiam

Sil



fot. Sil


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze posty :)