Wspominałam nieraz o powodach, dla których ostatnio nie pojawiają się u mnie na blogu recenzje książek. A przynajmniej, dlaczego nie pojawiają się tak często jak kiedyś. Wszak read2sleep.pl powstał dlatego, że chciałam pisać o tym, co czytam przed spaniem... Postanowiłam, że na zakończenie września, wreszcie napiszę coś więcej na ten temat.
Po pierwsze read2sleep.pl nie powstał jedynie po to, abym pisała o tym, co przeczytałam. To był tylko jego pierwszy etap. Drugim miało być zrównoważenie komentarzy o przeczytanych powieściach z "recenzjami" innych tekstów - np. artykułów, a także z moją drobną twórczością. Trzecim etapem zaś miało być przedstawianiem mnie, jako autorki. Oczywiście nie oznacza to, że od czasu do czasu nie będzie się tu pojawiać żadna opinia o książce itp., bardziej chodzi o to, na co na blogu stawiam obecnie nacisk.
Po drugie - doba nie jest z gumy i musiałam sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie. Czy wolę czytać cudze książki, czy pisać własne. Czytając w takim tempie jak jeszcze kilka lat temu, nie byłabym w stanie pisać. Ponieważ na tę chwilę pisanie wciąż pozostaje w strefie mojego hobby a nie pracy, musiałam ograniczyć mocno hobby-czytanie, aby móc zająć się hobby-pisaniem.
Po trzecie i najważniejsze! Przewidywalność wynikająca z doświadczenia. Minusem czytania książek z jednego obszaru tematycznego (w moim przypadku romans obyczajowy) jest to, że po przeczytaniu ich kilkuset, a może nawet już po kilkudziesięciu, powieści przestają być czymś odkrywczym a zaczyna się z nich wyłaniać pewien schemat, który nagle może być zbyt męczący. Jasne, mamy podkategorie. Erotyk (w większości za erotykami nie przepadam), romans podróżny, druga szansa itp., ale po jakimś czasie i w podkategoriach przestajemy znajdować coś odkrywczego. Był taki moment, że biorąc do ręki powieść i czytając prolog czy też pierwszy rozdział, już wiedziałam jaki będzie przebieg fabuły. Zgadywałam zakończenia a nawet perypetie. Zdarzało się, że dobrnęłam do końca tylko po to, żeby sprawdzić, czy miałam rację i - uśmiejecie się - byłam zła, gdy miałam. Humor w komediach romantycznych przestał być lekką przyprawą dodającą smaku, a stawał się mdły. Dialogi między bohaterami stały się oklepane. Kryzysy przestały być naturalne a zaczęły irytujące. I w tym momencie uznałam, że pora na przerwę.
Początkowo próbowałam zmienić kategorię, np. wrócić do fantastyki, której sporo kiedyś czytywałam, ale i tu nie znalazłam niczego odkrywczego. Kryminałów, horrorów itp. szczerze nie znoszę. Książki o psychopatach napawają mnie lękiem. Szukałam wśród biografii, poezji, a nawet poradników. I wreszcie uznałam, że na razie mam dość.
Obecnie to, co czytam, dotyczy wyłącznie wykształcenia, które zdobywam i... mojej własnej twórczości. I nie, nie mówię tu o jakichś narcystycznych powrotach do dawnych opowiadań czy książek. Teraz czytam po prostu teksty, w których pisania jestem trakcie, aby je udoskonalać, poprawiać, obrabiać.
Oczywiście nadal czytam, czy raczej staram się znaleźć czas na czytanie, artykuły w prasie, głównie internetowej. Czytam też posty na tematycznych grupach w mediach społecznościowych. Ba! Od czasu do czasu nawet coś skomentuję. Ale to tyle. Więcej nie wcisnę w te szesnaście godzin na dobę, podczas których mogę być w swoich soczewkach kontaktowych ;).
Niedawno wspomniałam, że chciałabym wrócić do takiego lekkiego, niezobowiązującego, spontanicznego pisania blogowych opowiadań. Chciałam zacząć już we wrześniu, ale nie zacznę. Nie dlatego, że nie mam czasu, choć mam go mało, ale bardziej dlatego, że obawiam się, że powrót do tego typu twórczości może pogorszyć wypracowany przeze mnie w ostatnich latach warsztat. Temat pozostawiam jednak otwarty i do rozważenia w przyszłości.
Ściskam i pozdrawiam
Sil
![]() |
| fot. Sil |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz