Zwyczajny wieczór, który różni się od innych tylko tym, że jest pierwszy dzień nowego roku. Pięcioletni syn prosi mamę, by przed snem pobawili się jeszcze w "Jeden, dwa, trzy! Baba Jaga patrzy!". Mama odpowiada, że dobrze, ale tylko raz, bo już trzeba się szykować do spania. Syn staje tyłem i mówi rymowankę, podczas gdy mama zakrada się do niego. Już dosięga dziecka, gdy chłopiec widząc to kątem oka, z impetem nagle się odwraca.
Pierwszych kilku chwil mama nawet nie pamięta, a dalej leży na ziemi, krew jej leje się z nosa, który puchnie. Dzieci krzyczą i płaczą, tata je odciąga. Mama próbuje zatamować krwawienie. Po kilku minutach się udaje, ale jeszcze trzeba poleżeć z lodem na nosie i czole. Boli jak jasna... Okej, po prostu boli 😉
Tak, to ja byłam tą mamą. Tak, 2026 rok rozpoczęłam z hukiem, krwią i w bólu. I teraz wyglądam jak bokser, który właśnie zszedł z ringu... Na szczęście złamanie jest bez przemieszczeń, ale i tak trochę kłopotów się pojawiło. Pociesza mnie tylko jedno, że to ja ucierpiałam a nie mój młody 😉
Ściskam i pozdrawiam
Silentia
![]() |
| Fot. połamana Sil |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz