wtorek, 20 stycznia 2026

Możliwe, że to pierwszy i ostatni raz, czyli chciałam dziś opowiedzieć o pewnej grze

 

    Czasem lubię zaskakiwać i dlatego dziś opowiem o czymś, czego na pewno nie spodziewaliście się na blogu read2sleep.pl. Dziś opowiem o grze Disney Frozen Free Fall od Jam City, Inc.

    Kto pamięta film animowany Frozen (w Polsce znany jako "Kraina Lodu")? Ja pamiętam doskonale, gdyż była to ulubiona bajka mojej siostrzenicy i oglądałam Frozen dziesiątki razy, w tym jednego dnia trzy razy pod rząd.... Tak, da się ;). Frozen, luźno inspirowane baśnią Andersena - "Królowa Śniegu" oraz nieco za bardzo, jak na mój gust, zbliżone do rosyjskiej produkcji z 2012 roku - również pod tytułem "Królowa Śniegu", opowiada o przygodach dwóch sióstr - księżniczek. Obdarzona niezwykłą mocą Elza, za namową trolli, do których jej rodzice zwracają się po pomoc, po wypadku z udziałem jej młodszej siostry - Anny, jest odizolowana od świata. Rodzice ukrywają następczynię tronu, aby nauczyła się panować nad swoją zdolnością tworzenia lodu. Niestety, wychodzi to średnio i Elza nie robi postępów. Wkrótce też, z przyczyn losowych, traci wsparcie matki i ojca. Gdy Elza i Anna są nastolatkami, ich rodzice giną w wypadku na morzu. Przez kilka lat państwo pogrążone jest w żałobie, aż do momentu, gdy Elza jest już gotowa, aby objąć rządy. Podczas balu po koronacji Elzy na królową, młodej władczyni puszczają jednak nerwy a jej gniew i strach zamienia całą okolicę w krainę lodu. Elza ucieka, zaś jej młodsza siostra, która czuje się winna sytuacji, wyrusza, aby odszukać królową i sprowadzić ją do domu. 

    Tak w dużym uproszczeniu zaczyna się fabuła Frozen/Krainy Lodu i tego właśnie się spodziewałam, gdy któregoś razu mąż zainstalował dla mnie grę na swojej konsoli. Nie jestem fanką gier ani konsol, ale mój mąż próbował mnie przekonać, że jestem, tylko jeszcze nie znalazłam odpowiedniej dla siebie gry. Spróbowałam więc Frozen Free Fall i... muszę przyznać, że całkiem mi się spodobała. Nie była to gra fabularna/strategiczna, a polegała jedynie na czymś w rodzaju układania klocków z utrudnieniami. Przez jakiś czas zdarzało mi się zagrać, a później przestałam, bo jednak nie miałam na to czasu. Nie sądziłam też, że gra jest mi do czegokolwiek potrzebna. Na pewno nie do szczęścia. ;) Przez lata nie tęskniłam i nawet zapomniałam, że coś takiego istniało.

    Ale... parę tygodni temu pomyślałam, że potrzebuję czegoś do zajęcia kilku minut, gdy czekam np. na autobus czy na dziecko, gdy kończy "swoje dziecięce sprawy". Miałam wówczas dość przeglądania "prasy", bo ciągle trafiałam na wszechobecne cierpienie - dzieci, zwierząt, świata. Zaczynanie powieści, gdy ma się 5-10 minut mijało się z celem, podobnie jak czytanie materiałów związanych ze studiami. I wtedy przypomniałam sobie o istnieniu gry Frozen Free Fall. Postanowiłam sprawdzić, czy jest wersja na telefon i faktycznie, była. Ściągnęłam, zainstalowałam i zagrałam po raz pierwszy, a później drugi i kolejny. I to jeden z trzech powodów, dla których ostatecznie gry nie polecę ;). Jest zbyt wciągająca, pomimo swojej prostoty :D.

    Choć Frozen Free Fall posiada sklep z "życiami"/gadżetami do gry - dla mnie jest on zbędny. W akurat tę grę można spokojnie grać nie wydając na nią wprost ani złotówki. Oczywiście, można sobie "dokupić" życie oglądając reklamę, ale nawet to na upartego jest zbędne, bo życia odnawiają się i po 30 minutach mamy kolejne życie do wykorzystania. Naprawdę można się obyć tak bez wydawania pieniędzy, jak i bez oglądania reklam, a gra nadal będzie dobrze grywalna.

    Disney Frozen Free Fall jest do pewnego momentu relaksująca, choć wcale nie taka łatwa, więc czasem mogą puścić nerwy. Jednak jeśli nie jest się zapalonym graczem, a grę tę potraktuje się po prostu jako "czekadełko", nie spędza ona snu z powiek. Oczywiście każdy kolejny poziom trudniejszy jest od poprzedniego, ale zdarzają się też "przerywniki" w postaci łatwiejszych leweli (wybaczcie spolszczenie). Może się więc zdarzyć, że po serii irytująco trudnych poziomów, traficie na taki, który praktycznie zagra się sam.

    We Frozen Free Fall istnieją również dodatkowe atrakcje, jak choćby dodatkowe zadania z mini grami, które można traktować jako odpoczynek od planszy głównej. Również same plansze można wybierać zmieniając sobie "mapy". Można brać udział w wyzwaniach, które nagradzane są zwykle całkiem sowicie. Można też budować miasteczko nawiązujące do kraju Elzy i Anny z filmu animowanego, o którym wspomniałam wcześniej. Grając, bez żadnego wysiłku zdobywa się walutę, którą można wydawać na elementy architektury miasteczka. Jest to całkiem miły przerywnik.

    A jednak napisałam, że są trzy powody, dla których gry nie polecę. Pierwszy już znacie, jest to gra zbyt wciągająca ;) i może skraść nam więcej czasu, niż chcemy poświęcić. Drugim powodem jest fakt, że mam wrażenie, iż nieustanne rozbłyski w grze nie są zbyt zdrowe dla oczu. Ja akurat mam wrodzoną wadę wzroku, jednak zauważyłam, że jeśli włączę Frozen Free Fall, moje oczy bolą znacznie szybciej niż przy normalnym korzystaniu ze smartfonu - czytaniu maili, książek czy wiadomości. A jaki jest trzeci powód tego, iż gry Frozen nie będę polecać dalej? Cóż, bardzo szybko zużywa baterię. 

    Dla porządku napiszę jeszcze kilka ogromnych plusów Disnej Frozen Free Fall. Przede wszystkim - nie ma reklam, które przerywają grę! Nie jest też to gra, która nieustannie wyciąga pieniądze od użytkownika. Frozen Free Fall jest ponadto bardzo różnorodne i na pewno nie jest nudne. Postaci z gry mają swoje osobowości, każda ma również swoje własne "pomagacze" dla gracza. I jeszcze miły bonusik - codziennie przy pierwszym logowaniu danego dnia otrzymuje się jakiś prezent przydatny w grze. 

    Poniżej przedstawiam kilka zrzutów z gry, jakbyście byli ciekawi, jak to mniej więcej wygląda. Disney Frozen Free Fall można bezpłatnie pobrać ze sklepu Google.


Ściskam i pozdrawiam

Sil





Zrzuty z Dsisney Frozen Free Fall



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze posty :)