Ostatni dzień sierpnia zaczął się dość nietypowo. O 7 rano spodziewałam się rześkiego poranku, jak przez ostatni tydzień, gdy jednak wyszłam na zewnątrz w cienkim płaszczu, okazało się, że panuje taka duchota, iż przeklęłam robienie założeń, zamiast sprawdzenie na termometrze zaokiennym, ile właściwie jest stopni. Nie było już czasu wracać, więc gotowałam się przez całą drogę i dwugodzinne załatwianie najróżniejszych spraw. Gdy wróciłam do domu, rozbolała mnie głowa, poczułam się senna, a jednak nie mogłam usiąść ani na sekundę, gdyż "sprawy do załatwienia" miałam nie tylko poza domem, ale również w nim. I tak dobrnęłam prawie do południa. Gdy zaś wreszcie spojrzałam za okno, zobaczyłam brunatne chmury i deszcz. Leje. Ostatni dzień wakacji i leje. Trochę nie fair, pani pogodo, że odbierasz dzieciakom ostatni pogodny dzień, podczas gdy jutro zaczyna się szkoła, nie sądzisz? ;)
Ok, trochę żartuję. Deszcz jest ważny i potrzebny i doceniam, że jest.
Przed nami jeszcze cztery miesiące roku 2026. Trudno mi w to uwierzyć, gdyż jeszcze pamiętam (i z pewnych przyczyn zapamiętam do końca życia... ;)), jak dopiero co witałam Nowy Rok. Miałam wiele nadziei i jeszcze więcej planów. Nie wszystkie się ziściły, nie wszystkie się powiodły, ale jeszcze czas, by ruszyć dalej. Jeszcze mam chwilę, by nie musieć pisać żal postów podobnych do tego, który zafundowałam Wam na otwarcie roku 2026 na read2sleep.pl
Trzymajcie kciuki, Drodzy Czytelnicy. Za spełnione nadzieje i za zrealizowane plany. Swoje własne i tej, która pisze te słowa ;).
Ściskam i pozdrawiam
Sil
![]() |
| fot. Silentia |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz