"Planetę Ziemniak" Dominiki "Stewuni" Olejnik znalazłam pod choinką. Sama na pewno bym jej nie kupiła i to nie dlatego, że jest to przede wszystkim książka kucharska, a ja z takowych raczej nie korzystam, ale również dlatego, że patrząc na okładkę, byłabym pewna, że jest to książka dla dzieci. Choć jednak ta wydana w bieżącym roku pozycja jest napisana w sposób dość infantylny, z całą pewnością nie jest przeznaczona dla małych czytelników a raczej dla młodych ludzi, zwłaszcza kobiet, które pasjonują się gotowaniem. Muszę przyznać, że pomimo początkowych wątpliwości, książka wzbudziła we mnie pewną ciekawość i już w drugi dzień świąt udało mi się ją przeczytać, choć nie należy do cienkich. "Planeta Ziemniak" liczy 448 stron, ale na tych stronach za wiele treści nie ma, papier jest gruby a zdjęcia (miłe dla oka) wypełniają prawię połowę objętości i to jest główny powód, dla którego udało mi się tak szybko przebrnąć przez lekturę.
Jak wspomniałam we wstępie, "Planeta Ziemniak" to książka kucharska, ale dość specyficzna, gdyż poświęcona ziemniakom i wariacjom na ich temat. A i to nie wszystko! Jest ona bowiem poświęcona potrawom z ziemniaków w wersji wegańskiej. Można by więc domniemywać, że ja jako zadeklarowana od kilkunastu lat wegetarianka, będę zachwycona przepisami zawartymi w "Planecie", ale nie jestem, choć przeczytałam je z ciekawością. A dlaczego nie jestem? Bo nie widzę w nich niczego odkrywczego. A te, w których coś odkrywczego znalazłam, nie wzbudziły mojego zainteresowania. Jednak w tym momencie chciałam coś wyraźnie zadeklarować. Gdybym pasjonowała się gotowaniem, pewnie chciałabym mieć tę pozycję w swojej kucharskiej biblioteczce. I tu kolejna deklaracja! Ale tylko jako książkę kucharską, gdyż pozostała treść wzbudza szereg moich wątpliwości.
Nie chcę na koniec roku zamienić się w krytykantkę, dlatego poniżej przedstawię swoją opinię na temat "Planety Ziemniak" w kilku punktach, w podziale na wady i zalety. Zacznę od zalety.
Zalety pozycji "Planeta Ziemniak"
1. Jest to obszerny zbiór potraw z ziemniaków, przydatny dla osób, które pasjonują się gotowaniem lub, podobnie jak autorka, są smakoszami ziemniaków i szukają inspiracji.
2. Piękne ilustracje, miłe dla oka, zachęcające do spróbowania dań.
3. Zabawna, choć nieco myląca okładka - myślałam, że to bajka dla dzieci.
4. Stonowana kolorystyka, duże litery, które ułatwią czytanie. Twarda oprawa, dzięki której "Planeta" dobrze będzie wyglądać na półce.
5. Fajny, przejrzysty podział na rozdziały.
6. Świetna pozycja dla wegan, którzy nie chcą na własną rękę przerabiać przepisów tradycyjnych potraw z ziemniaków (np. pierogi ruskie) na wersję wegańską.
7. Sporo ciekawych informacji we wstępach do niektórych rozdziałów, ale z tym punktem będzie łączyć się również wada, o czym poniżej.
Przechodzimy do wad, których niestety jest sporo, chociaż od razu zaznaczę, że nie będę się wypowiadać na temat jakości samych przepisów kulinarnych.
1. Zdecydowanie za dużo błędów w tekście. Jeżeli książka przeszła profesjonalną redakcję oraz korektę to błędów jest naprawdę zbyt wiele. Ja wiem, że autorka nie jest (jak sądzę) polonistką, ale od tego właśnie w stopce redakcyjnej pojawiły się redaktorka oraz korektorka. Treści w "Planecie" nie ma tak wiele, by usprawiedliwione było aż tyle błędów. Mam na myśli powtórzenia, literówki czy przecinek w środku wyrazu...
2. Treść, choć prawdopodobnie miała być napisana z humorem, wydaje mi się odrobinkę zbyt infantylna. Może to być różnie odbierane i pewnie część czytelników uzna, że to cały urok pozycji, ale mnie sposób narracji nieco przeszkadzał.
3. Autorka podaje bardzo dużo faktów historycznych bez odniesienia do źródeł. Pojawiła się jedynie informacja na końcu książki, że linki do materiałów można znaleźć na stronie wydawnictwa. Autorka uważa to za ułatwienie, co jest niedorzeczne. Aby zachować staranność, należałoby umieścić źródła informacji w książce a nie gdzieś na stronie wydawnictwa. Nawet nie chce mi się sprawdzać, czy faktycznie takie zestawienie jest i przypuszczam, że nie znajdzie się zbyt wielu czytelników, którzy będą mieli ochotę sprawdzać poprawność zawartych w książce informacji, szukając odnośników w jakimś pliku pdf na stronie wydawcy. Subiektywnie uważam takie rozwiązanie za niedopuszczalne. Ale cóż... Może to znak czasów?
4. Autorka krytykuje influenserów, do których wg mnie sama się zalicza.
5. Dominika Olejnik nie przedstawia się w pozycji. Czytając jej teksty człowiek ma wrażenie, że autorka uważa się za autorytet, a równocześnie nie wiemy, z jakiego powodu. Czy ma wykształcenie kierunkowe? A może jest tylko smakoszem ziemniaków? Być może osoby, które obserwują "Stewunię" w Internecie wiedzą coś więcej, jednak z książki nie dowiemy się niczego na temat kompetencji autorki.
6. Autorka bardzo krytykuje wszelkiego rodzaju diety i dostrzega w nich jedynie komercjalizację życia. Wg mnie nie jest tak do końca. Powstają nowe diety, gdyż ludzie poszukują swojego miejsca w kulinarnym świecie, aby zachować zdrowie, w tym również oczywiście zdrowy wygląd. O ile nie popada się w skrajności, czy też obsesje, nie widzę w tym niczego złego.
7. Dominika Olejnik opiera się w książce na stereotypach i typowym podziale ról w domu. Wspomina o niewidocznej pracy kobiet, podając przykład obierania ziemniaków. Fajnie, zgadzam się, że praca gospodyń domowych jest niedoceniana i umniejszania, ale nie jestem pewna, czy jest to temat do podnoszenia w książce kucharskiej. I taka ciekawostka... Akurat w moim otoczeniu, większość sąsiadów obierających ziemniaki to jednak mężczyźni ;).
Ostatnia wada jest wg mnie dyskusyjna. Jeśli pani Olejnik ma ochotę w swojej książce kucharskiej walczyć o prawa kobiet to uważam, że powinna to robić. Mnie się to kłóci z tematyką książki, ale gdyby to była jej jedyna, subiektywna oczywiście wada, to nie zawracałabym sobie nią nawet głowy.
Chciałabym napisać jeszcze coś, jako podsumowanie. Niezależnie od wszystkich wad i zalet pozycji "Planeta Ziemniak", uważam, że powinna była powstać i dobrze, że powstała. Jest dla mnie pewną ciekawostką i nadzieją, bo oznacza, że pisanie o swoich pasjach po prostu ma sens. Pani Dominika zdecydowanie włożyła w swoją książkę wiele serca i pracy, dlatego też na pewno nie będę odradzać zakupu jej dzieła. Natomiast pewne niedociągnięcia w treści sprawiają, że polecać pozycji również nie będę, chyba że ktoś szuka po prostu wegańskiej książki kucharskiej o ziemniakach :).
Ściskam i pozdrawiam
Sil
![]() |
| fot. Sil |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz