Sporo ostatnimi czasy refleksji na read2sleep.pl, ale mam nadzieję, że są one chociaż odrobinę ciekawe dla Czytelników. Przynajmniej dziś w tle znalazła się pewna książka, dla dzieci, bo dla dzieci, ale jednak. "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" Justyny Bednarek nie będą tematem przewodnim niniejszego tekstu, dlatego nie umieściłam go wśród "recenzji", ale ze dwa słowa na temat tej pozycji również napiszę. Zacznę od końca.
"Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" Justyny Bednarek niespecjalnie przypadły mi do gustu i dlatego właśnie nie napiszę ich recenzji. Rozumiem, że mogą się podobać dzieciom, jak również rozumiem, skąd zachwyt niektórych osób. Jednak do mnie ta szkolna lektura nie przemówiła. Jak pamiętacie, na read2sleep.pl nie umieszczam (z niewieloma wyjątkami) recenzji książek, które mi się nie podobały. Do "Skarpetek" mam stosunek neutralny, jednak ponieważ jest to książka dla dzieci, nie widzę powodu, dla którego miałyby się tu znaleźć. Wyjątki robię tylko dla tych historii dla małych czytelników, które szczególnie czymś mnie ujmą. Tymczasem "Niesamowite przygody" to po prostu bajeczki, jak tysiące innych. Ładne? Ładne. Ładnie wydane? Tak, ładnie. Podobają się dzieciom? Tak. Spójne? Spójne. Wesołe? Wesołe. Mądre? Trudno powiedzieć... Coś wniosą w życie czytelników? Niewiele. Warto kupić dla dzieci? Na pewno nie będę zakupu odradzać.
A teraz, po malutkiej dygresji, przejdźmy do właściwej tematyki niniejszej refleksji, czyli dlaczego po przeczytaniu "Niesamowitych przygód dziesięciu skarpetek" uznałam, że nie można ufać polonistom. 😉 Otóż czytam sobie i czytam aż tu nagle wyskakuje na mnie "Ech!". Patrzę i myślę sobie. "Ech"? W tak dobrze zredagowanej książce? Przecież piszemy "Eh!" Wchodzę sobie w słowniki internetowe i widzę - okej, nie jest tak źle - obie formy są poprawne. I tu mała konsternacja. Dlaczego? Gdyż pamiętam, jakby to było wczoraj, że napisałam kiedyś wypracowanie z języka polskiego, gdzie użyłam zapisu "Ech!" Zostało mi ów słowo podkreślone jako błąd a pani polonistka wyjaśniła to w sposób następujący: "Ech" to liczba mnoga od słowa "echo". Jeśli chcesz napisać westchnienie, to wówczas piszemy przez samo "h". Kochani, przez ćwierć wieku gorliwie stosowałam się do tej zasady a nawet uśmiechałam się z politowaniem, gdy widziałam zapis "ech", bo to przecież liczba mnoga od "echo". I tu nagle taki ZONK (wybaczcie kolokwializm). 😝Nie tylko obie formy są dopuszczalne, ale nawet poczytałam w uzasadnieniach, że niektórzy poloniści uważają, iż lepiej używać wersji przez "ch". I jak ja teraz mam się oduczyć pisania przez samo "h"? I jak mam zrezygnować z tego uśmieszku z politowaniem, gdy widzę ten wyraz pisany przez "ch"? 😉 I jak mam dalej ufać polonistom? 😉
Była to taka troszkę anegdotka z mojego życia, ale jednak skłoniła mnie również do refleksji. Zastanawiam się, ile jeszcze w moim słowniku znajduje się podobnych nieprawidłowości i czy kiedykolwiek wszystkie zdołam odnaleźć.
Ściskam i pozdrawiam
Sil

fot. Sil
Kadr z książki Justyny Bednarek
"Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz