Był rok 2023, gdy rozmawiając z zaprzyjaźnioną psycholożką, powiedziałam "Często, gdy mam odmienną opinię milczę, żeby nie zrobić komuś przykrości i czasem zastanawiam się, czy nie przesadzam z tą empatią". Znajoma psycholożka nerwowo poprawiła się na krześle i odpowiedziała "To nie jest żadna empatia! To podkładanie się!" Wówczas byłam nieco zbita z tropu. Myślałam "Jak to?". Zawsze mówiono mi, od najmłodszych lat, żeby uważać, aby nie zranić uczuć innych. Przypomniałam sobie, jak często słyszałam słowa tak nieprzyjemne, że ból w sercu był niemal nie do zniesienia, a jednak nic z tym nie robiłam, bo nie chciałam kogoś zranić. Nawet kogoś, kto tak bardzo zranił mnie. Wieczorem tamtego dnia, położyłam się wcześniej, ale nie mogłam zasnąć. Kręciłam się i kręciłam, aż nagle usiadłam na łóżku i wykrzyknęłam w myślach: "Faktycznie! Ona ma rację! Ja nie okazywałam empatii tylko się podkładałam!"
Czytałam niedawno artykuł, że w Wielkiej Brytanii zdejmowano flagi narodowe, aby nie urazić imigrantów i nagle przypomniała mi się ta sytuacja, ta rozmowa ze znajomą psycholożką. Kiedy pozwalamy gościom rządzić w naszym domu, przestawiać meble, wszystko krytykować, czy to to jest w porządku? Stare przysłowie mówi "Gość w dom, bogi w dom". Okej, ale to jednak nadal jest nasz dom. Gościa należy przyjąć godnie, ale są pewne granice i to nie tak, że mamy obowiązek zmienić kolor kanapy na czerwony, bo gość akurat nie lubi czarnego. Nie ukrywamy zdjęcia bliskiej nam osoby, bo może gość akurat tej osoby nie lubił. Jeśli ktoś przyjeżdża do cudzego kraju i chce się stać jego częścią, to dlaczego próbuje narzucać prawa z własnego państwa? Gdzieś istnieje granica tolerancji. Gdzieś istnieje granica gościnności. I czasem warto zastanowić się, czy zamiast okazywania zbyt daleko posuniętej empatii, po prostu nie podkładamy się tym, którzy cynicznie to wykorzystają.
Ściskam i pozdrawiam
Sil
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz