sobota, 7 marca 2026

"Frajerka z ciebie", czyli dlaczego wolę kupić książkę niż wypożyczyć ją z biblioteki

 

    Któregoś razu kupiłam znajomemu książkę na urodziny. Ładną, dobrze wydaną i oczywiście autora, o którym wiedziałam, że jest ulubionym pisarzem mojego kolegi. Znajomy niby się ucieszył, ale nagle powiedział do mnie, że właściwie nie rozumie, po co marnować pieniądze na książki, skoro istnieją biblioteki. Zdziwiłam się takim podejściem. Zapytałam, czy w bibliotekach są wszystkie te książki, które chce przeczytać. Odpowiedział mi, że nie, ale jest wystarczająco dużo, żeby miał co czytać bez marnowania pieniędzy. Po krótkiej wymianie opinii powiedziałam, że ja i tak wolę kupować książki, aby wspierać ich autorów. Mój kolega roześmiał się i z politowaniem zauważył, że frajerka ze mnie i, że żaden z tych pisarzy nie myśli o mnie i o tym, czy mam za co kupić książkę. Wtedy, jako młoda dziewczyna pomyślałam "może ma rację?" Jakie miało znaczenie to, że od czasu do czasu wydaję pieniądze na książki. Wyobrażałam sobie wówczas pisarzy jako celebrytów, którym niczego w życiu nie brakuje. Ale dziś, gdy jestem już dojrzałą kobietą czuję, że w tej dyskusji racja była jednak po mojej stronie. Dlaczego? Bo ilu pisarzy stać byłoby na to, żeby pisać i wydawać książki, gdyby ich praca nie byłaby opłacana? Ile książek by powstało, gdyby pisarz, oprócz zajmowaniem się tworzeniem nowego dzieła, musiał iść do innej pracy, żeby zarobić na chleb? Są ludzie, jak np. ja, którzy będą pisać i wydawać bez względu na to, czy ktoś tę książkę kupi czy nie, bo jest to dla nas po prostu hobby lub coś, bez czego nie możemy żyć. Ale są również utalentowane osoby, które nie zgodzą się na to, by wykonywać wyczerpującą pracę od poniedziałku do piątku a później jeszcze, zmęczeni, mieliby pracować weekendami nad dziełem, którego być może i tak nikt nie doceni. 

    Praca nad książką nie jest bezwysiłkowa. Wymaga skupienia, wymaga czasu na samo, fizyczne napisanie. Wymaga dogłębnego przemyślenia wszystkich szczegółów, połączenia wątków, wykreowania postaci. To nie jest tak, że sam pomysł na książkę zaraz zaowocuje gotowym tekstem. Żeby wszystko spiąć potrzeba tygodni, miesięcy a nawet lat. Wiedziałam to już wcześniej, zanim sama zaczęłam pisać i pewnie dlatego nie wyobrażałam sobie, żeby nie kupić książki, za powstanie której jestem po prostu wdzięczna.

    Kochani, nie zrozumcie mnie źle! Uwielbiam biblioteki. Naprawdę je uwielbiam, gdyż w bibliotece się praktycznie wychowałam. Moja mama była kustoszem w jednej z wrocławskich bibliotek i spędzałam u niej sporo czasu - po szkole czy zamiast przedszkola, gdy gorzej się czułam. Jeszcze zanim dobrze zaczęłam czytać, wiedziałam co to jest karta biblioteczna, katalogi, czytelnia. Mając kilka latek wiedziałam, że w bibliotece należy zachować ciszę, że książki się kataloguje. Ale widywałam również, jak mama buszuje po księgarniach, aby wciąż rozwijać zbiory. Mówiła mi nieraz, że ta pozycja jest szczególnie wartościowa i pomyśli też o zakupie do nas, do domu. Wspominała o pięknym wydaniu, ale też o pisarzach, ile pracy ich kosztowało to, aby książka powstała. Może dlatego wyrosłam z przekonaniem, że należy okazywać wsparcie autorom poprzez zakup ich dzieł. Nie oznacza to, że dokładnie wszystko trzeba mieć na własność, jednak można pomyśleć np. o zakupie tych książek, które są dla nas naprawdę wartościowe. Nie wydaje mi się to "frajerstwem" i "marnowaniem pieniędzy", jak kiedyś przekonywał mnie znajomy. Wydaje mi się to po prostu wyrażeniem szacunku wobec kogoś, kto stworzył coś, co jest dla mnie ważne. To, co jest ważne mniej, można wypożyczyć z biblioteki ;). 


Ściskam i pozdrawiam

Silentia


fot. Silentia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze posty :)